Test: Einzeltest: Ghost Recon: Future Soldier – trzecioosobowa gra akcji
Zitat: Pro: + Grywalna
+ Możliwości modyfikowania broni
+ Prosta, ale spójna fabuła
+ Niezła oprawa dźwiękowa
+ Tryb gry wieloosobowej
+ Pomysłowy kamuflaż i inne gadżety
+ Wady
+ Kiepska grafika
+ Przesadne uproszczenia
+ Mocno ograniczony teren działań
+ Wszędobylskie skrypty
+ Liniowość
+ Kiepskie animacje
Contra: - Kiepska grafika
- Przesadne uproszczenia
- Mocno ograniczony teren działań
- Wszędobylskie skrypty
- Liniowość
- Kiepskie animacje
Pomysł przeniesienia pola walki o dosłownie kilka lat w przyszłość okazał się strzałem w dziesiątkę. Nie jest to na tyle odległy okres, aby w potyczkach brały udział tylko udziwnione maszyny, często spotykane w futurystycznych grach, i na tyle bliski, aby rozgrywkę uznać za kolejną odmianę czegoś, co się dobrze zna. Ghost Recon: Future Soldier poniekąd pokazuje, jak wojenne realia mogą już niedługo wyglądać. Niestety, wykonanie nie nadążyło za inwencją twórczą. Wina po części spada na grę Battlefield 3 , która wyjątkowo wysoko postawiła porzeczkę. To właśnie z nią są porównywane – i jeszcze przez jakiś czas będą – wszystkie, które poruszają podobne tematy. Trudno oprzeć się wrażeniu, że w dziele Ubisoftu wszystko jest mocno uproszczone, mało realistyczne, sztywne, a rozgrywka ocieka gęstym zręcznościowym sosem. Dynamika zabawy to rzecz gustu, lecz nam chodzi o wykonanie. Za bardzo przywiązano gracza do wszędobylskich skryptów i mocno ograniczonego, wyjątkowo nieskomplikowanego i liniowego terenu działań. Da się przecież wykreować rozbudowane pole walki, niekoniecznie skazując się na trudną w implementacji, sandboksową konstrukcję poziomów. Niedociągnięcia w efektach pracy osób odpowiedzialnych za mapy uwypukla kiepska, jak na dzisiejsze standardy, konsolowa grafika, miejscami kłująca w oczy teksturami i prostotą wszystkiego, co nie jest żołnierzem z oddziału głównego bohatera. Wierzymy, że pecetowa wersja gry mogła wyglądać lepiej. Jednakże nawet pomimo tych wad Ghost Recon: Future Soldier ma kilka asów w rękawie. Co prawda rozgrywka nie wciągnęła nas bez reszty, ale całkiem przyjemnie spędziliśmy tych kilkanaście godzin, próbując przekonać się na własnej skórze, jak to jest być zamaskowanym, cichym wymiataczem. Panowie z Łowcy są skuteczni i pomysłowi, a na sztuce wojennej znają się jak mało kto. Ciche likwidowanie wrogów rzadko kiedy zapewnia tyle frajdy – a można to robić na kilka różnych sposobów. Sporą zaletą jest także tryb wieloosobowy, pozwalający lepiej poznać odrobinę futurystyczną rozgrywkę.