Test: Einzeltest: Be quiet! Pure Power L7 530W
Zitat: Rekomendacja
Zalety: + Solidne wykonanie
+ Cicha i wydajna praca wentylatora
+ Aktywne PFC
+ Liczne zabezpieczenia
+ Zgodny z normą "80 PLUS"
Wady: - Brak modularnego okablowania
Zapewne nie tylko ja często czytam wiele porad dotyczących zakupu nowego zasilacza. Od pewnego czasu coraz częściej zauważam tam nazwę producenta dzisiejszego bohatera, czyli Be quiet!. Model, który poddaliśmy testom jest zdecydowanie przeznaczony dla osób, które cenią sobie pełnię bezpieczeństwa. Jednostka tak uznanej firmy z tyloma opatentowanymi oznaczeniami to nie lada gratka dla posiadaczy ´wypasionych´ maszyn. Na chwilę obecną jest bardzo duża konkurencja na rynku w tym segmencie cenowym, chociażby Antec, Tagan, OCZ, Enermax, Chieftec, Corsair czy SeaSonic oferują modele o podobnych mocach, równie wysokiej sprawności i podobnych cenach. Jednak Be quiet! okazał się produktem, któremu osobiście nie mam nic do zarzucenia, nie stwierdziłem w nim żadnych znaczących wad (może jedynie brak modularnego okablowania). Model ten należy do grupy zasilaczy budżetowych, producent zrobił wyraźny krok w kierunku cięcia kosztów co w dzisiejszych czasach jest jak najbardziej oczekiwane. Warto podkreślić, że przeznaczeniem tego modelu nie jest biuro czy media center, oferuje on znacznie więcej. Jednak musimy pamiętać, że seria Pure Power ma w swojej gamie zasilacze o mocy: 300, 350 i 430 W, które idealnie sprawdzą się u przeciętnego Kowalskiego. Model o mocy 530 W pokazał nam, że zasługuje na pochwałę nie tylko ze względu na bogate wyposażenie, stabilne napięcia, wiele zabezpieczeń czy za bardzo wysoką kulturę pracy, ale również za niezwykle przystępną cenę oraz szeroką gamę złącz. Co mogę więcej powiedzieć? Chyba nic, tylko z czystym sumieniem przyznać rekomendację produktowi Be quiet! Pure Power 530W. Polecam każdemu!